Ewa Morka - BLOG

O autorze ↓

Grzech bezguścia

Siedzę sobie ostatnio w poczekalni u lekarza i zajmuję się tym czym prawie każdy oczekujący pacjent czyli przeglądaniem prasy leżącej na stoliku. Dla panów jest „PC World Komputer” a dla pań „Viva”. Jako że o komputerach nie wiem nic sięgam po Vivę, kartkuję i zastanawiam się co motywuje znanego pisarza, by pozować półnago w objęciach ze swoją nową żoną.


Oczywiście nie oczekuję, że wywiad z Wojciechem Kuczokiem (bo to o nim mowa) w tego typu czasopiśmie mógłby zostać przedrukowany w niezmienionej formie w „Zeszytach Literackich”. Aż tak na głowę nie upadałam. Niemniej jednak, gdy czytam wynurzenia typu „To była fascynacja od pierwszego wejrzenia. Wielkie uniesienia, piekielne emocje. Przez pół roku właściwie nie wychodziliśmy z łóżka” czuje lekki zgrzyt i zażenowanie. Mam jakieś zupełnie niewspółczesne i najwyraźniej nieadekwatne do rzeczywistości przekonanie, że od pisarza, laureata nagrody „Nike” i „Paszportu Polityki” należałoby oczekiwać czegoś, co górnolotnie można by nazwać poczuciem misji, a przyziemnie poczuciem przyzwoitości. Że zapraszanie wszystkich do swojego łóżka jest czymś nie na miejscu, zwłaszcza gdy jest się poważanym twórcą, a nie celebrytą znanym z bycia znanym i nie mającym nic do powiedzenia. Że jeżeli się pisze ksiązki to chyba nie brak tematów do rozmowy, a czytelników zazwyczaj bardziej interesują tajniki twórczość niż tajniki alkowy.



W tym miejscu można oczywiście protestować, że taka gazeta, taki profil i nic dziwnego, że dziennikarz, pytając o początki relacji, docieka: „Spotykaliście się w hotelach?”. Niby tak. Ale w tym samym numerze jest również wywiad z Romanem Polańskim, który zapewne miałby wiele do powiedzenia o swoim życiu prywatnym, a uparcie mówi wyłącznie o swojej twórczości. Na pytanie kim jest odpowiada: „Jestem reżyserem filmowy, rodzajem rzemieślnika, z tego powodu pani ze mną rozmawia. I to jest chyba najbardziej interesujące w mojej osobie.”

A kiedy dziennikarka stwierdza: „Ludzie są ciekawi Pana życia”. Polański ripostuje: „Wiem, że są ciekawi, ale to jest bardziej ich problem, a nie mój”. I koniec. Reszta to już tylko rozmowa filmach. W wywiadzie z Kuczokiem natomiast (zajmującym podobną liczbę stron) o jego nowej książce jest tylko pół kolumny, plus wzmianki o wznowieniach wcześniejszych książek przez W.A.B, reszta dotyczy „wzlotu zmysłów” oraz szczegółów związku „o dynamice romansu”.
Moja znajoma, wybitna tłumaczka literatury włoskiej, gdy jej relacjonowałam swoje zniesmaczenie powiedziała: „Wiesz Ewo to jest grzech śmiertelny, grzech bezguścia”. A mój mąż dodał i to wszystko w gaciach z H&M*.

*Dla niewtajemniczonych informuję, że pochodzenie elementów garderoby wykorzystanych do sesji jest podawane na marginesie zdjęcia.
Trwa ładowanie komentarzy...